• Wpisów:40
  • Średnio co: 48 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 19:34
  • Licznik odwiedzin:3 177 / 1974 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nie mam pojęcia czy ktoś tu jeszcze jest, ale chciałabym poinformować co moim nowym opowiadaniu :
martwaaaa.pinger.pl <3
 

 
Po długim zastanowieniu, stwierdziłam że jednak zacznę pisać kolejne opowiadanie. Pierwszy rozdział powinien pojawić się w przyszłym tygodniu.Także w przyszłym tygodniu podam wam adres nowego opowiadania.
Żegnam *
Kochaam was bardzo <3
 

 
... łzy szczścia.
-On się obudził, weronika rozumiesz, obudził się.
Na mojej gębie jak i chłopaków pojawił się wielki smajl. Już nie mogłam się doczekać, aż ujrzę jego twarz. Więc czym prędzej wybiegłam z domu, złapałam taxi i po 20 minutach dotarłam do szpitala. Byłam tak szczęśliwa, że praktycznie nie przestawałam się usmiechać, ludzie patrzyli na mnie ze ździwieniem. No tak przeież jak człowiek, może się usmiechać i to cały czas , to wręcz nienormalne. Dlatego wole dzieci od dorosłych, i ciesze się że nie należe jeszcze do tej drugiej grupy. Wpadłam na recepcje:
-Dzień dobry. w której sali leży Liam Payne.?
-A pani z rodziny.?
-Eeem, tak. Siostra.
-Sala 26, drugie piętro.
-Dziękuje.
I na koniec słodko się uśmiechnęłam. Uff udało się, dobrze że nie kazała mi pokazywac dokumentów, bo by było po mnie. Szłam spokojnie do wyznaczonej sali, i zastanawiałam się jak to jest możliwe że chłopak sie obudził, bez mojej pomocy. W końcu doszłam, jeszcze jeden głęboki wdech, na opanowanie emocji i już. Delikatnie otworzyłam drzwi, przy łóżku siedziała jakaś ładna dziewczyna. ( no cholera, czy wszystkie dziewczyny Liama muszą być takie ładne),
-Eeem, hej.?
-O heej, jestem Danielle, a ty pewnie Weronika. Siadaj Liam zaraz zapewnie się obudzi, chciał z toba pogadać, no wiesz to ja juz pójde. Miło było poznać.
Rozgadana dziewucha, uśmiechnęłam się jedynie, bo co miałam zrobić, wszystko co ja miałam powiedzieć, o co miałąm zapytać zostało powiedziane. Gdy dziewczyna wyszła, poczekałam tylko chwilkę i chłopak otworzył swoje piękne oczyska:
-Witaj, jestem Liam.
-Przecież wiem, idioto.
-Heh, wiesz nie mieliśmy jeszcze przyjemności zapoznać się tak na serio, no wiesz tak na żywo.
-Hahah, to ja jestem Weronika, miło cie chłopcze poznać.
I po chwili oboje wybuchneliśmy śmiechem, rozmawialiśmy jeszcze tylko chwile i do sali wparowała część zoo, tak zoo, tego inaczej nie da się nazwać.
Harry- rozdziczały szympans
Lou- roześmiana hiena
Niall- wiecznie głodny słoń
Zayn- a to coś to mieszanka, zebry, szczura i hipopotama (przepraszam drogie zwierzątka nie chciałam was obrazić)
Pożegnałam się i wyszłam, musiałam wszystko przemyśleć. Bo co ja wogóle tu robie, wpakowałam się butami w ich życie , no i jeszcze na dodatek niezbyt się ze sobą dogadujemy. Nie wiem moze to juz pora powrócić do Irlandii i tam zostać. Może moja przyszłość nie zależy od tych chłopaków. Może w moim życiu ma się pojawi ktoś trzeci...
Spacerowałam po całym Lonynie. Znałam go doskonale, to wszystko wydaje się takie śmieszne, nigdy tu nie byłam a wiem o tym miescie wszystko, znam każdy jego zakamarek. Nie wiem sama jak ja to zrobiłam, ale znalazłam się na lotnisku, popatrzałam na tablice lotów, za dwadzieścia minut miał odlatywac samolot do Polski..,i co ja mam teraz zrobić. Zaczęłam w mojej głowie wymawiać wyliczanke ,wyszło że lece.. Gdy kupowałam bilet, usłyszałam za sobą chrząknięcie, obróciłam się i zobaczyłam...
Malika.
- Co ty znowu wyprawiasz,?
Wypowiedział to z takim z spokojem.
- To wszystko mnie przerasta. W końcu zrozumiałam że Londyn to nie miejsce dla mnie. Ja potrzebuje więcej wrażeń, więcej...juz sama nie wiem.
-Weronika, nie mozna tak cały czas uciekać, musisz stawić czoła temu wszystkiemu. Jeżeli uciekniesz, uciekniesz także od przeznaczenia, a napewno nie od problemów.
Wtuliłam, się w Zayna, może miał rację, może powinnam stwaić czoła temu wszystkiemu, czemu nie. Oderwałam sie od chłopaka, i oddałam bilet.
-To rozumiem. choć strzelimy sobie jakiegoś tatuaża.
Usmiechnęłam sie szeroko i tak powstał mój piąty tatuaż a był nim napis na karku: Przetrwają najsilniejsi. W końcu zrozumiałam że niewarto być wyszczekaną gówniarą, trzeba w końcu stawić czoła życiu i troche wydorośleć..

-Reszte juz wiecie.Widzicie babcia nie była zawsze taka nudna.
-Babciu ta historia była genialna.
-No i na dodatek prawdziwa.
-Wow, robiłaś tyle szalonych rzeczy.
-Tak, kiedyś byłam głupia i młoda, ale każdy uczy się na błędach,ja juz dorosłam
-Przeżyłaś z dziadkiem tyle przygód.
Z kuchni wydobył się głos mojego skarba juz trochę przestarzałego, ale i tak kochanego:
-Może herbatki.?
-Chętnie, dzieciakom tez zrób skabie.
-A może ciasteczko Weroniko.?
- Oh, jasne, przecież znasz mnie ...Lou. <3






I oto koniec opowiadania. Dziękuje za te wszystkie miesiące, przez które mnie wspierałyście, za to że komentowałyście i czytałyście, za to że wytrwałyście i nie opuszczałyście gdy opóźniałam dodawanie rozdziałów. Byłyście bardzo kochane. Nie wiem, czy zaczynać kolejne opowiadanie. Zastanowie się, a wy co o tym sądzicie.?
A jak podoba się zakończenie.?
Pozdrawiam, wasza Nikola * <3
  • awatar Love is all you need :3: Lou ?! O.o Ale namieszałaś xd Kocham Cię <33 Zajebisty rozdział , jak i koniec opowiadania :33
  • awatar Black.flower: Lll... Loo... LOU ?! a Zayn?! Gdzie do cholery Zayn ? Ja chciałam Zayna... Ale kurde strasznie mi się podoba Dan, rozgadana dziewucha xDD Jebłam xD Hahaha, zaczynasz kolejne ma się rozumieć ? Też cię lubię ;* To znaczy kocham...xDD Dalej dawaj pierwszy rozdział :D
  • awatar Zyntia-Horan: No to mnie zaskoczyłaś z tym Louisem ale zaczynaj ty mi to opowiadanie w tej chwili:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Ujrzałam Harrego. Ten gdy ujrzał moja twarz zdziwił się a jednocześnie przestraszył. Można było to wyczytać z jego twarzy. Podszedł do mnie i delikatnie przytulił, tak ten egoistyczny Harry Styles, którego miałam okazję wczoraj poznać, umie okazywać uczucia. Po paru minutach oderwaliśmy się od siebie, chłopak zaczął cos bełkotać.:
-Czyyy, czyy to on, czy oon nie noo , eem żyje.? Spojrzał na mnie zaszklonymi już oczyma, i czekał na moja odpowiedź, widziałam ze był gotowy usłyszeć nawet te najgorsza wiadomość.
-Nie, Harry on żyje. To jest bardziej skomplikowane niż możesz sobie wyobrazić, ale postaram ci się wszystko wytłumaczyć jak najlepiej umiem. Resztę mej wypowiedzi kontynuowałam nieco spokojniejszym, ale bardziej wyrazistym głosem.
-Liam, zapadł w śpiączkę, jego dusza jednak szuka pomocy, gdyż z powrotem chcę dostać się do ciała, jednak żeby to się mogło stać musi na swoich ustach poczuć smak pocałunku miłości. I ja mam w tym mu pomóc,. Chłopak był wpatrzony we mnie jak w obrazek, wyglądał na zamyślonego, pewnie próbował wszystko sobie poukładać w głowie. Później spojrzał pytająco na przedmiot znajdujący się w moich dłoniach.
-To jest pamiętnik Liama, jeżeli chcesz poznać przyczynę dlaczego to zrobił, przeczytaj go, nie obiecuje że będą to miłe rzeczy. I podałam mu notes Payna, Styles wziął przedmiot i wyszedł zostawiając mnie samą. Postanowiłam wyjść z tego pokoju i poszłam do mojego tymczasowego lokum. Usiadłam na łóżku i zaczęłam mówić, nie wiem czy sama do siebie czy raczej do chłopaka, któremu miałam pomóc.
- i co ja mam teraz zrobić, skąd mam wiedzieć gdzie znajdę tę dziewczynę, a jeżeli nie będzie chciała ze mną gadać. Pomóż mi, proszę.
I wtedy cos huknęło w okno, momentalnie spojrzałam w tamtym kierunku, na szybie zaczęły pojawiać się litery, były one pisane krwią po jakimś czasie odczytałam. DZIŚ W PARKU A TEJ SAMEJ PORZE. Do pokoju wparował zapłakany lokowaty, litery zniknęły. Harry zaczął wrzeszczeć:
-To moja wina, wyłącznie moja. Ja jestem temu winien, to ja powinienem teraz leżeć na tym szpitalnym łożu.
W końcu nie wytrzymałam jego histerii, gdyż zaczął gadać takie okropne rzeczy ze się zabiję, że jego kres już jest bliski, więc mocno walnęłam go z liścia, gdy już się uspokoił, mocno przytuliłam nie jestem przecież baba bez uczuć. Usiedliśmy na łóżku i zaczęliśmy rozmawiać:
- Nie odpowiedziałaś na moje pytanie,
- Widziałam go raz, gadał ze mną i poprosił o pomoc, dzisiaj tez mamy się spotkać.
-Ja tez go widziałem, znaczy tak mi się zdaje. Wczoraj dość mocno się pokłóciłem z Lou, wszedłem do pokoju i zobaczyłem go na łóżku, nic nie mówił jedynie na znak pogardy kiwał głową.
-Wiesz mam pomysł może będziemy razem działać.
-W jakim sensie.?
-razem pomożemy Liamowi, może dzięki temu wybaczy ci wszystko. Aaa, jest jeszcze jedna sprawa.
-Jaka.?
-Trzeba przywrócić dawny zespół, dawnych chłopaków. Po pierwsze musisz iść przeprosić chłopców za swoje zachowanie.
-Coo,? Ja .?przecież to oni powinni mnie przeprosić, przecież… zobaczył moja niezbyt miła minę i szybko umilkł. Spuścił głowę i wyszedł ze mną. Szliśmy obok siebie nic się nie odzywając, a naszym celem był salon, tam bowiem mieliśmy poczekać na chłopców. Usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy śmieszną komedię na poprawienie humorów, była tak śmieszna że co chwila wybuchaliśmy śmiechem. Nie zauważyliśmy nawet przez to że reszta już wróciła, gdy po raz już sama nie wiem który zaczęliśmy się śmiać światło się oświeciło odwróciliśmy się i zobaczyliśmy chłopców. Wszyscy patrzyli na nas ze zdziwieniem, wyglądali tak śmiesznie że jeszcze raz wybuchneliśmy śmiechem z Hazzą. Wstałam i zaczęłam mówić:
-Harry ma wam cos do powiedzenia. Spojrzałam znacząco na chłopaka, ten natychmiast wstał i podszedł do chłopaków.
-Chciałbym was wszystkich bardzo przeprosić za moje zachowanie. Wiem że nie było to zbyt miłe, ale obiecuje ze się poprawie. Ostatnio cos niezbyt umiałem Cieszyc z togo co mam, ale teraz myślę ze to wszystko się zmieni. I spojrzał na mnie. Już czułam że moje policzki płoną. Chłopcy spojrzeli na mnie i chórem zapytali:
-Ty go zaczarowałaś, czy może podmieniłaś.?
Roześmiałam się, wszyscy spojrzeli na mnie a po chwili byłam już uwieziona w ich uściskach. Postanowiliśmy że tym razem wspólnie obejrzymy jakiś film. Ja przez cały seans byłam praktycznie nieobecna, cały czas myślałam o Liamie i o tym jak mu pomóc. Zbliżała się północ , a chłopcy jeszcze nie spali, zastanawiałam się jak ja miałam teraz wyjść. Szturchnęłam mocniej łokciem Stylesa, ten spojrzał na mnie z wyrzutem wtedy ja głową wskazałam zegar, ten palnął się ręką w łeb i zaczął bełkotać:
-Wiecie, eem, ja, zaraz wracam, znaczy noo my zaraz wracamy, no wiecie, no eem na zakupy iść musimy, tak na zakupy.
Chłopacy patrzeli na niego jak na totalnego idiotę, zresztą na mnie też. Złapałam Harrego za rękę i czym prędzej wyszliśmy, zostawiając chłopaków ze zmieszanymi minami. Szliśmy nie odzywając się do siebie, było dość zimno, a ja jedynie miałam na sobie cienka bluzę, Hazza chyba zobaczył że dygotam z zimna i założył mi swoja kurtkę.
-A tobie nie będzie zimno.?
-No co ty, gdy widzę że ci jest ciepło mi jest jeszcze cieplej.
Posłałam mu swój z jednych najsłodszych uśmiechów, po 10 minutach doszliśmy do parku. Po chwili rozpętał się straszliwy wiatr, ja nie bałam się wiedziałam że zaraz ujrzę uśmiechniętego Liama, natomiast lokowaty, chyba trochę się zlęknął, gdyż przysunął się bliżej. Już po paru sekundach widziałam słodkiego bruneta, ten podbiegł do mnie i chciał przytulic, niezbyt mu się to udało, ale chyba wiecie dlaczego. Liam popatrzył na Harolda, a później na mnie:
=A właśnie Li, Harry chce ci coś powiedzieć.
- Tak, słuchaj stary przepraszam za wszystko, ja nie wiem co się ostatnio ze mną działo, ale obiecuje ci ze wszystko się zmieni.
-E tam nie przepraszaj, ważne że się poprawisz. Właśnie musicie, prędko znaleźć Danielle ja nie chce już tak dłużej.
-Taa, i co ja jej niby powiem, co.? Heja witaj duch twego chłopaka przypałętał się do mnie i chce żebyś dała mu Kissa to się odczepi.?
Chłopacy patrzeli na mnie ze zmieszanymi minami.
-No co, może wymyślicie coś lepszego.?
-Każdy by wymyślił.
Ta, oto najmądrzejszy człowiek świata Harold Wszystkowiedzący. Już miałam mu odszczeknąć, no ale Liam był obok i czuwał.
-Dobra, może opowiedz tylko co się stało. To przyjdzie do szpitala i na pewno dojdzie do…
-Całusa, takiego soczystego z języczkiem.
-Ja jebie jak można wymieniać się śliną, przecie to obrzydliwe.
-To znaczy, że ty.. No wiesz.?
-Tak nie całowałam się jeszcze.
Patrzeli na mnie z otwartymi gębami.
-No, co wyjątki się zdarzają.
-chciałaś chyba powiedzieć ciężkie przypadki się zdarzają.
-Wiem co chciałam powiedzieć.
Liam patrzał na nas z wielkim bananem na gębie.
-A ty co tak się szczerzysz>?- zapytałą Haroldzina.
-A wiecie, gdy się tak na was patrzy i się tak was słucha to Az się Geba sama cieszy.
-Widocznie jestes wpatrzony tylko w nia.
-A weź się pierdol…
-Jak się pierdolic to tylko z Toba.
Liam wybuchnął śmiechem, po chwili Hary, no a zaraz poo nim ja..
-Dobra ja już spadam..
-Chyba znikasz..
-To jak tam wolisz, znikam.
I zniknął, ciekawe gdzie on Se łazi jak nie rozmawia z nami, o ja jebie, przecież on.. może podglądywać mnie łazience,,
-Ej, mopie, czy nie wiesz może gdzie mieszka laska Payna.?
-Mopie.?
-No raczej, chyba że wolisz Mopikowa.?
-Zginiesz.!
-Aaaaaa.!!!!!!!
I zaczęłam zwiewać, krzycząc, a on za mną. Mój kierunek- Ramiona Horanka.l
-Odpierdol się idioto. Krzyknęłam
-Miło tak popatrzyć na zwiewający tyłeczek.
-Pozwól że ci na to nie odpowiem, pani mopikowa.
I wpadłam do domu:
-Niall, Niall, ratuj.
Jednak ten chyba spał na górze w końcu było już po drugiej. Zakradłam się do salonu, na kanapie spał Zayn. Słodko wyglądał, usiadłam obok niego, po chwili wpadł Hazza,
-Cos słabo z twoja kondycją.
-Hahahah, nie.
-Dobra ciszej moja czekoladka śpi.
-Co.? Ja mop, a ten czekoladka.? Przecież ja jestem słodszy, przystojniejszy, słodszy i… no ba przystojniejszy.
-Powtarzasz się.
Popatrzyłam na Malika ten nie spał, tylko słodko się uśmiechał i wlepiał we mnie swe ślepia.
-Ej, to nie ładnie tak podsłuchiwać.!
-Rozmowa raczej toczyła się na mój temat, więc mogę.
-Taa jasne czekoladka wszystko może a ja, nic taa…
Chłopacy dalej prowadzili rozmowę a ja po cicho poszłam na górę w końcu jutro miałam iść/ jechac znaleśc Danielle. Weszłam do pokoju i ułożyłam się wygodnie obok Horanka.
Kolejny dzień.
Wstałam około godziny 10, Niallerka już nie było, zwykle zostawiał mi karteczkę, teraz jej nie było. Dziwne, może obraził się że wyszłam tak wczoraj bez pożegnania. Nie na pewno by się nie obraził, jeszcze Niall, na mnie,.? Niee.. Zapewne zapomniał. Wzięłam laptopa i zaczęłam szukać adresu dziewczyny Liama, po pół godzinie udało się, miałam dokładny adres zamieszkania. Zapisałam go na karteczce, i postanowiłam się ubrać. (jeżeli to czytasz napisz na początku komentarza WARIATKA) Założyłam szare rurki, biała bluzę z kapturem a na nogi beżowe uggi. Z szafy wyjęłam jeszcze niebieska parkę z kożuszkiem, dzisiaj przyszykowałam się na chłodniejsza temperaturę, moje rudawe, falowane włosy rozpuściłam. Zeszłam na dół, postanowiłam poszukać mojego partnera- Harolda, niestety niegdzie go nie było, więc wyszłam na balkon, wyjęłam paczkę papierosów i zapaliłam. Po chwili usłyszałam kroki, obróciłam się i ujrzałam Lou:
-Ty palisz.? Wiesz że to nie zdrowe.? A Niall wie.?
-Pozwól że odpowiem po kolei. Tak pale, wiem że jest to niezbyt zdrowe, a Niall, dlaczego akurat on miał wiedzieć.?
-Noo, wiesz skoro jesteście razem, to chyba powinniście mówić sobie o wszystkim.
Zaczęłam udawać ze się krztuszę i w końcu wydusiłam z siebie:
-Że co proszę.? Że niby ja i Niall. No wiesz co kurwa,> my jesteśmy tylko przyjaciółmi, a gdzie to przeczytałeś, w jakiej gazecie, co.?
Byłam wściekła i to cholernie wściekła.
-Po prostu myślałem..
-To źle myślałeś..
Wściekłą wyszłam z balkonu i wbiegłam do pierwszego lepszego pokoju. Zdziwiłam się dlaczego wybrałam akurat ten pokój, ale on zdziwił się jeszcze bardziej..
-O hejaa. Co ty tu robisz,?
-A wiesz sama nie wiem. Nie widziałeś gdzieś może Nialla.?
-Niall, Niall.? Ach tak, ma spotkanie z fankami, wróci za dwie godziny.
-Że co.? Tak długo czekać. Nie mam się komu wygadać.
-No wiesz co jak mogłaś ominąć swa czekoladkę.>?
Mimo całej złości która we mnie Az się gotowała uśmiechnęłam się. W mojej głowie serce i rozum toczyły prawdziwą bitwę. Rozum: Nie możesz z nim gadać, to zwykły dupek, jak reszta nie ufaj mu i nikomu innemu. Serce: Rozmawiaj, rozmawiaj, to świetny materiał na przyjaciela, i nie tylko. Jednak to ja Weronika Nowak i serca jakoby nie mam, także posłuchałam tego pierwszego. Powróciła w pewien sposób zimna suka, sprzed paru miesięcy, od niej uwolnić się nie da…
-Nie dzięki… Nie ufam ludziom bezczelnym, aroganckim i palącym…
-Nie ufasz samej sobie.?
-Sobie przede wszystkim….
Powiedziałam i wyszłam. Chciałam z kimś porozmawiać, ale niestety nie miałam z kim.
Niall- najlepszy przyjaciel, no i jedyny, przy nim to cos co pojawiało się we mnie znikało…( wyjechał)
Harry- słodki, arogancki wariat, który gdzieś przepadł (niestety)
Lou – z tym się pokłóciłam i nie chce się godzić ( taki „foch forever: z przytupem)
Zayn- idiota bezczelny, głupi, znienawidzony, nienawidzę go (kocham…)
Liam- jest dla mnie jak brat, starszy brat, który przed wszystkim obroni, któremu będę mogła wszystko powiedzieć.. (niestety jest w niezbyt dobrym stanie żeby rozmawiać)
Siedziałam na dole na kanapie, rozmyślając o wszystkim, Az tu do domu wpadła Haroldzina.
-Witaj mała. Co tak sama siedzisz.?
-Nialla nie ma, a z Zaynem i Lou, się pokłóciłam….
-Hahah, a tylko godzinę mnie nie było.
-Weź przestań, nie mam dzisiaj nastroju..
-Może wyjdziemy gdzieś.?
-Do Danielle…
-Chcesz z nia dzisiaj gadać, może jednak pójdźmy gdzieś, co.?
-Saama, nie wiem…
Po schodach schodził mulat, jak zawsze musiał się do mnie przypierdolić…
-O heej, co tam słychać u mojej bezczelnej i aroganckiej dziewczynki.?
-A weź się odpierdol Malik…?
-Malik.?
-A to już nie wiesz jak się nazywasz.?
- No wiesz myślałem, ze jestem CZEKOLADKA.?!
-Strąciłeś ten tytuł i już go raczej nie odzyskasz…
-Hahahah. Hazza wybuchnął szyderczym śmiechem, a ja postanowiłam jeszcze ponabijać się z Malika.
-Od dziś ty jesteś Malik, a mój Mopik zamienia się w Loczka.
- Dziękuje, dziękuje kochanie. I dał mi buziaka w policzek, a ja czym prędzej go starłam ( tak z przyzwyczajenia)
Malik siedział z zamyślona mina i ciągle mi się przyglądał, nie miałam pojęcia o co mu chodziło, no ale go zrozumieć się nie da, tak jak mnie…..
Nagle zadzwonił telefon, Lokowaty pobiegł odebrać. Po chwili wrócił:
-Liam, on… - zaciął się, w jego oczach pojawiły się łzy…




Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam, za to że nie dodałam wcześniej ale za to dodałam naprawdę długi. Dość dużo czasu zajęło mi jego napisanie, no ale wymyśliłam sobie ducha to teraz musiałam się pomęczyć. Jeszcze może trzy czy cztery rozdziały i myślę że skończę to opowiadanie, także w końcu nie będę was zawodzić. Kolejny rozdział będzie chyba w następny weekend. Niestety teraz w moim życiu trochę się pomieszało, szkoła, przyjaciele,ale musze to przetrwać, cieszę się że jeszcze mam was. Także serdecznie przepraszam ……
Żegnam moje kochane…**
  • awatar niemam: fajne to jest
  • awatar 1D, bitch please ♥: hohohohho ,super rozdział ♥ namieszałaś w mojej głowie, ale jest OK! ;* u mnie też nowy rozdział, wpadnij jeśli masz ochotę .<3
  • awatar ToOfiNki ♥: WARIATKA. Zarąbisty odcinek ! ;D Uwielbiam ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Baardzo, a to bardzo przepraszam że tak długo nie dodawalam rozdziałów , ale niesety nie miałam czasu. Niedawno skończyły mi się ferie i chciałam troche skupic się na nauce. Musiałam takze napisać artykuły do gazetki szkolnej. Ale obiecuje ze za to jutro pojawi sie dłuższy rozdzial
Jeszcze raz bardzo was przepraszam <3
 

 
Okazało się że chłopak którego znalazłam zapadł w śpiączkę i na razie nie wiadomo kiedy się wybudzi, Połknał dośc sporo tabletek a potem jeszcze się pociął. Chłopaki muszą teraz przezywac piekło chyba że już w ogóle nie maja uczuc. Lekarz powiedział że mamy jechac odpocząć do domu jakby cos ma nas powiadomic. Chłopacy próbuja udawać że nic się nie stało. Ja siedze w pokoju Horanka i czekam Az wróci poszedł skraść cos do jedzenia ( a znając go mało tego nie będzie ) oraz jakąs komedie. Nagle drzwi się otworzyły, ale nie stał w nich mój blondynek:
-Eeej Niell, aaam nowa laska Horana.?
=Niee.? Przyjaciółka.
-Taa, niech ci będzie. A jak się nazywasz, przyjaciółko.?
-Weronika, Niell mówi na mnie Rudzielec, a Lou marchewka.
-Aha. Ja sobie cos później cos wymyśle.
-Taaa, a ty się jakoś nazywasz.?
-Tak, sorry zapomniałem jestem zayn, więc witaj w domu największych wariatów na świecie.
Nie wiedziałam co mam powiedzieć , więc pokiwałam jedynie głową .
-Także ja już Pojdę, jakby coś chciała, to jestem obok.
Jedynie się uśmiechnęłam i po wyjściu chłopaka powróciłam do poprzedniej czynności, czyli do czekania na blondyna. Po chwili ujrzałam uśmiechniętego Nialla z koszykiem pełnego jedzenia. Porozkładaliśmy wszystko na łóżku i włączyliśmy śmieszną komedie jednak nie oglądaliśmy jej, cały film przegadaliśmy. Po dwugodzinnych wygłupach, Niell zasnął. Posprzątałam resztki jedzenia do koszyka, nastepnie przykryłam słodziaka kocem , a na koniec nie mogłam się powstrzymać i dałam mu buziaczka w policzek. Jednak postanowiłam się teraz nie kłaść i wyszłam na balkon. Po chwili usłyszałam znajomy głos:
-Hej, co tam.?
-A nic, przewietrzyć się przyszłam ,
-Chcesz.?
I przysunał do mnie paczke z papierosami. wzięłam jednego i się zaciągnęłam, tak tego mi trzeba było. Jak ja dawno tego nie robiłam.
-Widze że znasz się na rzeczy. Od dawna palisz.?
-Nie pale.
-Mam zwidy.
-Znaczy to tak tylko czasami.
-Ahaa. Widziałem ze z Horanem sobie tatuaż zrobiłaś.
-Taaa. Taki mały napis, a tak wiele znaczy.
-Fajnie, że Niell ma w końcu dziewczyne.
-Mówiłam ze nie jestem jego dziewczyna.
-Taa jasne wmawiaj to komus innemu.
-Wieesz, gdy tak na ciebie patrze przypominasz mi pewna postac.
-Pewnie kogos bardzo przystojnego. No gadaj.
-Do tinkiego-winkiego pedalskiego teletubisia.
Gdy tylko to powiedziałam, uśmiechnęłam się zwycięsko i weszłam z powrotem do pokoju Horanka, a tymczasem także do mojego. Po tej małej kłótni, miałam ochotę na długi syn, niestety nie było mi to dane. Gdyz tej nocy miało wydarzyc sę coś co miłam zapamiętać do konca zycia. Obudziłam się ze straszliwym bólem głowy , usiadłam na łózku i usłyszałam dziwne dźwięki i jakis głos. Zaczęłam podarzać w ich kierunku, czułam się jak główna bohaterka jakiegoś horroru . Dźwięki wydobywały się z zewnatrz ,w pewnym momencie miałam niepewność , czy aby dobrze robie , wkoncu w horrorach w takich momentach zwykle dzieje się cos strasznego. Jednak postanowiłam pójść do ogrodu, bo własnie z tamtąd wydobywały się odgłosy. Gdy byłam na miejscu stanęłam jak wryta, przecież to niemożliwe żeby on tu stał , zapadł w śpiączkę. Przypatrzyłam mu się lepiej i dopiero zauważyłam ze to nie Liam, tylko jego duch.
-O to ty, dziewczyna która mnie uratowała. Musisz mi pomóc.
-eeem…taaak….alee. Musze.?
-Wszystko w porządku.?
-Nie no jest mega. Uwielbiam gadac z duchami.
-To dobrze.
-Królem sarkazmu to ty nie jesteś.
-Dobra nieważne. Podobno jeżeli chce się wybudzic , musze na swoich ustach poczuc pocałunek prawdziwej miłości.
-No i jak ja mam ci w tym pomóc.?
-Tylko z toba do tej pory udało mi się jakos porozumieć, a teraz wysłuchaj mnie uważnie:
W MOIM MAŁYM KRÓLESTWIE PEWNA RZECZ SIĘ ZNAJDUJĘ
TO JEJ SWE MYSLI PODAROWUJĘ
SZYBKO ZNAJDŹ JĄ I PRZECZYTAJ
JA JUŻ NIESTETY ZNIKAM
I zniknął tak po prostu zniknął i co ja mam teraz zrobić. Z jednej strony chcę mu pomóc , a z drugiej nie mam nie mam pewności czy mi się to nie śniło, albo ze to nie kolejny wymysł mojej chorej wyobraźni. Nieważne jutro to wszystko przemyslę.

Nastepny dzień:

Obudził mnie dźwięk zamykanych drzwi i odpalającego samochodu. Pozejrzałam się po pokoju, po Niallu slad zaginął. Jedynie zostawił na stoliku małą karteczkę
MÓJ TY MAŁY RUDZIELCY TAK SŁODKO SPAŁAŚ, ŻE NIE MIAŁEM SERCA CIĘ BUDZIC , CZUJ SIĘ JAK U SIEBIE, WRÓCE PÓŹNO.
Mój Horanek wyjechał, więc to oznacza że będę mogła spokojnie pomóc duchowi ( jak to dziwnie brzmi). Najpierw jednak postanowiłam się przebrać nie będę przecież rozwiązywac zagadki w sweet różowych pidżamkach. Podeszłam do mojej walizki, która leżała pod oknem jeszcze nie rozpakowana i zaczełam szukać czegos wygodnego. Wybrałam czarne getry, lekko luźna bluzkę z napisem OTO JA DAMSKA WERSJA SPIDERMANA.
Rozczesałam moje bujne rudawe loki i założyłam na nie czapke z daszkiem. Po ubraniu się pobiegłam do pokoju Liama, otworzyłam drzwi i znowu się wszystko przypomniało. Jednak w pokoju nie było ani sladu po wczorajszym niezbyt niemiłym incydencie. Otrząsnęłam się z tego transu i zaczełam szukac pamiętnika bo pewnie to o to chodziło Paynowi. Po godzinnych poszkiwaniach znalazłam gruby zeszyt a zapiskami chłopaka. Usiadłam na nieszczęsnym łózku i zaczęłam czytac ostatni wpis:

Moje życie jest totalnie do dupy. Osoba która dażyłem największym uczuciem na świecie, opuściła mnie tak po prostu mnie opuściła. Po tylu latach zostawiłą mnie , tłumacząc iż ostatnio mamy dla siebie coraz mniej czasu. I w tym wszystkim zauważyła tylko moja wine, ale ona nie zawineła w mniejszej połowie. Idealny związek Daniele Peazer i Liama Payna zakończył się . Chłopacy nic nie wiedzą o tym, mają własne problemy;
Louis- ma własne problemy ze swoja dziewczyną, próbuję jednak rozsmieszać nas mimo wszystkich.
Niell- on jedyny ze wszystkich nie ma problemów, tak każdy mysli gdy widzi go po raz pierwszy . on jednak w nocy ciągle płacze , często jest nieobecny , nie wiemy jednak c się stało.
Zayn- Perry niedawno z nim zerwała od tego czasu ostro imprezuje, przychodzi do domu niezle zachlany, przyprowadza w dzień to inne panienki, zmienił się strasznie. Dawno z nikim nie rozmawiał.
Harry-z tym chłopakiem jest największy problem nie odzywa się do nikogo a jak już się odezwię to jest strasznie chamski i niestety zaczał palić.
Chciałbym żeby znalazła się jakaś osoba, która umiałaby przywrócić to One Direction z czasów programu. Niestety nikogo takiego nie ma i zapewne nie będzie więc znalazłem pare tabletek, żyletki no i żegnam, się z tym chorym swiatem . Mimo wszystko nadal kocham cie Daniele.
Po moich policzkach najpierw popłynęła jedna łza, a czasem było ich coraz więcej Az wkońcu kompletnie się popłakałam. Usłyszałam za soba głos
- ty tez go widzisz prawda.?
Odwróciłam się i ujrzałam…..

Bardzo was przepraszam, że dopiero teraz ale niespodziewanie wyjechałam do babci i musiałam napisac jeszcze raz (juz po raz trzeci). więc jeszcze raz was przepraszam.
Kolejny rozdział = 16 komentarzy
Kocham was <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (19) ›
 

 
Rozdziaaal jednak pojawi się jutro, miałam dodac wczesniej ale niestety coś się mi wyłączyło i wszystko sie skasowało mam juz połowe więc jutro napewno bedzie. Bardzo was przepraszam
.Nikol.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

skumaj-to
 
niki191098
 
Kiedy dodasz rozdział ? : 3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Więc moje drogie miski, kolejny rozdział bedzie jutro albo pojutrze, dziekuje za aż 17 komentarzy.
Jestescie naprawdę kochane.

Zdradzę że w kolejnym rozdziale pojawi sie duuch.

Kocham i dziekuuje za czytanie i komentowanie
 

 
Nominowała mnie rebecka-liam.pinger.pl
Pytania:
1. Jakie masz 2 imię? (jeśli je masz)
2. Ulubiony serial?
3. Hobby, o którym nie wiedzą twoi znajomi?
4. Co dostałaś/eś na święta?
5. Bez czego nie ruszysz się z domu?
6. Masz przyjaciółkę?
7. Jaki kolor kojarzy ci się z nią?
8. Potrawa, której nienawidzisz?
9. Lubisz mandarynki?
10. Pizza vs. Hamburger?

Odpowiedzi:
1. Ania;P
2. Ksiądz Mateusz
3. Nie mogę powiedziec bo się dowiedzą
4. Radio, ubrania, kosmetyki i słuchawki xD
5. Beez telefonu
6. Maam. Dzółtka
7. Żółty xD
8. Zupa fasolkowa..
9. Uwieelbiam
10.Pizza
 

 
Zostałam nominowana przez skumaj-to.pinger.pl

Pytania
1. Imię ?
2. Ile lat ?
3. Jak długo masz bloga ?
4. Londyn czy Barcelona ? XD
5. Imię przyjaciółki ?
6. Ulubiony napój ?
7. Ulubiony blog ?
8. Conversy czy vansy ?
9. Lubisz muzykę ?
10. Ulubiony kolor ?
Odpowiedzi:
1. Nikola
2. Prawie 15
3. Od 24 wrzesnia
4. Londyn
5. Madzia, inaczej Dżółtek
6. Kubus
7. Nie odpowiem, bo uwielbiaam wiele blogów i wymienienie jednego nie byłoby mozliwe
8. Vansy
9. Kochaam.
10. Zieelony
 

 


-Ale jak to w domu.? Gdzie Larry.?
-Jaki Larry.? Masz gorączkę.?
-A skąd ty się tu wzięłaś, przecież ty nie żyjesz.
-Córciu co ci jest.? Przecież żyje i jestem tutaj,.
-Nawet nie wiesz jak tęskniłam. Kocham cie i proszę nie zostawiaj mnie już więcej.
-No dobrze. Nie podmienił cię ktoś przypadkiem w nocy.?
-Oh, mamusiu. Wiesz chyba w końcu dorosłam.


Czyli że to wszystko to był jakiś tam sen, nie mogę w to uwierzyć. Czyli to oznacza że nie poznałam nigdy tego zespołu , Zayna, Hazzy Lou, że nie istnieje mój Larry. Tęsknie za nimi jak cholera, dziwne co.? No bo jak można tęsknić za kimś, kogo nigdy nie poznaliśmy, nigdy nie widzieliśmy. Widocznie wszystko jest możliwe…
Kolejny dzień…
Kurczę, nauczycielom nigdy nie można dogodzić. Gdy byłam powiedzmy że niezbyt grzeczna czepiali się, teraz natomiast gdy moje zachowanie widocznie się poprawiło, również się czepiają, nauczyciele to jakieś dziwne stworzenia i tyle na ten temat…

-O, Weronika musimy porozmawiać.
Jej to0n był dziwny, jakby miała przekazać mi najstraszniejszą wiadomość na świecie. W moich oczach można było dostrzec strach.
-Cos się stało.?
-można powiedzieć że tak.
Moje serce zaczęło bić mocniej i szybciej.
-Słuchaj córciu, przeprowadzamy się.
-Gdzie.?
=Do Irlandii, do taty,,
-To znaczy że …?
Na mojej twarzy momentalnie pojawił się wielki banan.
-Tak wróciliśmy do siebie.
-Taaak.!
I zaczęłam tańczyć dziwny irlandzki taniec, nauczyłam się go przez … sen. Taa ja i Niallerek tworzyliśmy niezły duet.

Strasznie się cieszę że rodzice są znowu razem. A ja zacznę nowe życie, który już raz,? Sama nie wiem , ale to Zycie będzie przynajmniej realne.
Tydzień później…
Właśnie siedzę w samolocie.
Cel : Irlandia.

Nie lubię latać, zawsze jest nudno, nie ma co robić i jest pełno ludzi którzy gapią się na ciebie, jak na jakieś Ufo czy coś. Najlepiej jest więc włożyć słuchawki w uszy, zapuścić ulubioną muzykę i wyruszyć do krainy snów. Jakiej muzyki słucham .? No oczywiście Że moich chłopców
Podobno nie można kochać kogoś kogo nigdy się nie spotkało, rozmawiało, nie widziało… Widocznie jestem trudnym przypadkiem. Zakochana po uszy w księciu, który nigdy ja nie widział, nie widzi i pewnie nie zobaczy, który totalnie jej nie zna, a ona zrobiłaby dla niego wszystko…
Po kilku godzinach lotu, w końcu dotarliśmy na miejsce. Pełno ludzi na lotnisku i jak teraz tym tłumie odnaleźć tatę.? Po godzinie znaleźliśmy go. A teraz jesteśmy w drodze do domu , podobno tata Mieszka koło babci jakiegoś sławnego gościa, ciekawe…
Dwie godziny później…
Rodzice pownosili wszystkie kartony do domu, były to moje i mamy rzeczy takie ulubione, bez których bym się pewnie nie wyprowadziła , no i oczywiście ubrania. Pomogłam wnieść kartony, było tego nawet sporo. Ale rozpakuje się później, teraz pora coś nieco pozwiedzać. Teraz właśnie tego było mi potrzeba świeże powietrze i dużo słońca. Nawet tutaj ładnie, mam nadzieję że znajdę jakiś przyjaciół….
Dwa tygodnie później…
Znalazłam wspaniałą przyjaciółkę, możecie się zdziwić, ale moją przyjaciółka została moja sąsiadka. Jest bardzo miłą starsza panią, świetnie się rozumiemy. Od tych dwóch tygodni codziennie do niej przychodzę i pomagam w drobnych pracach. Dzisiaj także postanowiłam do niej wpaść. Ubrałam bordowe spodenki, luźny kremowy sweterek i kremowe vansy. Włosy związałam w luźnego koka. I czym prędzej pobiegłam do uroczej pani, i już po chwili stałam przy drzwiach i pukałam.
-Cześć, eeem kim jesteś.?
-Ja.? Ja jestem Weronika. Ale to ja powinnam zapytać kim ty jesteś.? I co zrobiłeś z babcią.? (pozwalała mi tak na siebie mówić)
-Spokojnie, spokojnie. Jestem Niall, wnuk. Babcia dużo o tobie opowiadała, wejdź.
-No nie wiem czy mogę być spokojna, wcześniej cie nigdy tu nie widziałam. To jest podejrzane.
-Heh. Jestem piosenkarzem, mam zespół i mieszkamy w Londynie. A tu przyjeżdżam od czasu do czasu.
-Aaa, sorry,. Ale wiesz, opiekuję się babcią i … Trochę dziwna sytuacja, Może przyjdę kiedy indziej,
-Nie zostań. Babcia śpi i mówiła że mam cie ugościć jak należy.
Dopiero teraz skapłam się z kim gadam. Przecież to był Horanek, słodki głodomorek. Już praktycznie zapomniałam o tym śnie, a tu nagle on się pojawia. Ech i jak tu żyć.? Musze zachowywać się normalnie . bo jeszcze pomyśli że jestem jakąś psychofanką , czy coś. Już sobie wyobrażam jak będzie wyglądało zapoznawanie się. Jestem- wiem Mam –wiem itd. Wiem jestem stuknięta, to się nie zmieniło.
-To co będziemy robić. Bo chyba nie powiesz mi Niall ze cały dzień przesiedzimy w domu.?
-No co ty. Możemy iść do wesołego Miasteczka. A później coś zjemy. Gdzie byś chciała pójść.?
-Może do Nadno’s
-Taak. Gdy tylko cie zobaczyłem, wiedziałem że będziesz mnie rozumiała.
-Aż tak bardzo wyglądam na wariatkę hahah.
- Jesteś fenomenalna.
-Jakież trudne słowo. Jestem z ciebie bardzo dumna.
-Staram się. Ej mam do ciebie prośbę, ale nie śmiej się.
- Taak.?
-Słuchaj bo chłopaki śmieją się ze mnie że boje się zrobić tatuażu, i chcę ich zdziwić i sobie zrobić. Więc może zrobimy sobie takie same.
-Pewnie. Przy okazji pójdę do fryzjera no i zrobię parę innych tatuaży, które chciałam zrobić już wcześniej.
Dwie godziny później…
Z Niallem zrobiliśmy sobie napis na nadgarstku: Wariaci są najbardziej warci. A ja przy okazji jeszcze marchewkę na prawej ręce. Moje brązowe włosy zmieniły się w ciemny rudy , nie ścinałam ich, SA teraz śliczne kręcone i jeszcze rude. Genialnie.
Postanowiliśmy zrobić sobie zdjęcie na Twittera, oczywiście tak żeby tatuaże były widoczne.
Niall je wstawił z dopiskiem : Z kochanym rudzielcem.
-Ej weź przestań,,
-teraz będę mówić tak na ciebie, nie musiałaś farbować włosów.
-Wiesz że teraz mogą pomyśleć że jesteśmy parą, napisałeś przecież kochany.
-Coś ty nikt tak nie pomyśli.
Po chwili zadzwonił mu telefon. Byli t jak mniemam chłopaki, a Horan tłumaczył im rzecz jasna tak jak myślałam to że nie jestem jego dziewczyną tylko przyjaciółką. Wiedziałam że tak to będzie wyglądało ale on się upierał że nie. Po wytłumaczeniu, słyszałam że dostał gratulacje za zrobienie sobie tatuażu.
Jacy oni są głupi….
Tydzień później…
Mój Nall wraca dzisiaj do Londynu , a ja z nim. Taak, blondas nagadał im o mnie paru rzeczy i teraz chcą mnie poznać. I podobno nie miałam innego wyjścia, musiałam pojechać. Dobrze że rodzice się zgodzili, ufali Niallowi, jak nikomu innemu. Jeszcze żaden chłopak nie podobał im się tak i nie wywarł na nich takiego wrażenia. No ale nie dziwie się bo Horan naprawdę jest genialny.
I znowu lot samolotem, jak ja tego nie lubię. Chciałam sobie posapać, noo ale farbowany mi na to nie pozwolił… I musiałam z nim całą drogę gadać, no powiedzmy ze nie było Az tak źle. Całe szczęście z Irlandii do Londynu nie jest Az tak daleko, i leci się dość krótko. Na lotnisko przyjechał po nas Lou:
-Część jestem Weronika. Ale możesz na mnie mówić rudzielec, jak wolisz.
-Niech pomyślę, wiem Marchewka. Tak. A ja jestem Lou.
-Ej wiesz co, to wole już Rudzielec,
-a ja wole Marchewka, to jest słodsze.
-No niech ci będzie.
-Lepiej z reszta zespołu się tak nie kłóć.
-Wstali dzisiaj lewą nogą.?
-Wiesz oni nie są tacy jak ci się wydaje.
-To Zn.?
-Zobaczysz sama za parę minut będziemy na miejscu.,
Niall siedział i nic się nie odzywał. Ja również nic nie mówiłam. Zastanawiałam się nad słowami Tomlinsona . Nie miałam pojęcia co oznacza to że nie są oni tacy jak mi się wydaję. Ale juz niedługo miałam się dowiedzieć. I to nie miało być miłe zaskoczenie. Wręcz przeciwnie…
Po godzinnej jeździe samochodem w końcu dojechaliśmy do tej wspaniałej willi, Niall złapał mnie za rękę i weszliśmy do środka. W salonie nie było nikogo.
-Masz szczęście marcheweczko że ich nie ma.
-Powiedz mi o co ci chodzi.?
-Bo wiesz, oni nie są tacy jak ich opisują. Tak na serio to jedynie ja i Niall jesteśmy mili i że tak powiem normalni .
-No dobra Zayna jeszcze zrozumiem że może być Bad boyem, nawet Harolda przetrawię, no ale Liam.?
-Wiesz Liam odkąd zostawiła go Danielle jest inny, zupełnie inny.
-Ahaa.
W końcu odezwał się Niall:
-Wiesz może jednak idź się z nimi przywitać, bo później może być jeszcze gorzej.
-Niall ma rację, idź ich znaleźć.
Byłam trochę zdziwiona, no może nawet nie trochę. W moim śnie byli inni, no dobra Lou został taki sam. Szłam po tych schodach najwolniej jak tylko mogłam można powiedzieć że się bałam, taak ja Weronika Nowak się bałam. Postanowiłam że będę twarda, taka jak dawniej, może w ten sposób mnie nie „zjedzą”. Znalazłam się na Pietrze. Podeszłam do pierwszych drzwi i lekko zapukałam, miałam nadzieje że nikt tego nie usłyszy, na moje nieszczęście usłyszałam ciche proszę. Wzięłam głęboki oddech i weszłam, raz kozie śmierć.
Był to pokój Hazzy.
-Eeem, cześć, jestem..
-Tak wiem jesteś Weronika, fajnie przedstawiłaś się możesz wyjść. Chyba ze może chcesz zdjęcie, albo autograf.?
Popatrzałam na niego wściekłym wzrokiem, jak on tak może zachowuje się jak rozkapryszony gówniarz .
-Dziękuje, dzięki tobie przypomniałam sobie dlaczego tak bardzo nienawidziłam tego cholernego świata.
.Trzasnęłam drzwiami i podeszłam do drugiego pokoju, zapukałam ale nikt nie odpowiedział. Jednak cos mnie tam ciągnęło i weszłam. I całe szczęście dobrze zrobiłam bo na łóżku leżał wykrwawiony chłopak. Zaczęłam krzyczeć pomocy, zbiegli się do pokoju wszyscy. Już po paru minutach przyjechało pogotowie, wszystko zaczęło się tak szybko dziać. Całe szczęście weszłam w odpowiedniej chwili bo gdybym weszła parę chwil później mogłoby się to skończyć inaczej…


Dziękuje za komentarze. Jesteście wspaniałe, myślałam że po tak długiej przerwie przestaniecie mnie czytać, jednak się myliłam. Zostało jeszcze parę rozdziałów no i koniec.
Ale, nie kończę pisać opowiadań i już szykuje się kolejne tylko napiszcie w komentarzach o kim ma być.
A i koniecznie przeczytajcie informację która pojawiła niedawno, to taka mała niespodzianka
14 komentarzy = kolejny rozdziaał
  • awatar niemam: o one direction
  • awatar Enjoy the present ♥: świetne <3 zapraszam do siebie, piszę opowiadanie będzie mi bardzo miło jeśli wpadniesz przeczytasz i skomentujesz :*
  • awatar Zyntia-Horan: Błagam cię pisz dale j trzymasz mnie w nie pewności:)) Świetne
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (18) ›
 

 
Kolejny rozdział pojawi się w nastepnym tygodniu. Sorry że tak późno, ale teraz niestety muszę poprawic troche ocen. Ale za to pojawi sie dłuższy.
A i jeszcze mam dla was niespodziankę...
Mam nadzieje że się ucieszycie.
Jak wiecie moja przyjacióła i autorka bloga This one moment postanowiła przestać pisać, jednak ja bez niej na pingerze nie potrafię żyć i przez te ostatnie tygodnie wierciłam jej dziurę w brzuchu żeby jednak wróciła i ....
I zgodziła się
Zrobiłam to dla was ale i dla sieebie;D
I teraz cholernie sie ciesze.
Powrót szykuje się za pare tygodni, ale ważne że wróci. Czytałam pierwszy rozdział i mówie waam genialny.
A teraz muszę juz spadać ;D
Aaaa i na koniec powiedzcie o kim chcielibyście kolejne opowiadanie.?
Dziękuuje za komenty*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Wtedy podbiegł do nas nie kto inny jak Hazza.
-Widze że rodzinka w komplecie, no ale Weroniko mieliśmy iść pozwiedzać miasto.
-Weź Kudłacza i Larrego, ja zaraz was dogonie.
Malik spojrzał na mnie tymi swoimi wielkimi brązowymi oczami, w nich można było zawsze wszystko odczytać. Lecz teraz były one ,jakby to powiedzieć puste. Nic nie można było z nich wyczytać. To było takie dziwne...
-Zayn, wracaj do Stephani pewnie martwi się o Ciebie, a ja idę pozwiedzać miasto.
-Weronika, czy ty naprawdę już nic do mnie nie czujesz.?
-Nie odpowiem ci na to pytanie. To jest bardziej skomplikowane niż może ci się wydawać..
-Czyli że...?
-Czyli że nic, odczep się. Zraniłeś mnie jak nikt inny, zostawiłeś kiedy najbardziej cię potrzebowałam a ja głupia nadal cię kocham.
Nie patrzałam nawet jak zareagował, nie obchodziło mnie to wcale. Pobiegłam w kierunku Harrego...
Chodziliśmy wspólnie po tym mieście i było genialnie. Zapomniałam w końcu o NIM.Dawno się tak już nie bawiłam. Czułam się jakbyśmy cofneli się w czasie czy coś. Wesołe Miasteczko, lody, pizza, place zabaw, kilogramy słodyczy, kawiarnia... Właśnie kawiarnia, gdy siedzieliśmy i zajadaliśmy lody, oczywiście truskawkowe nie wiadomo skąd pojawiła się Becka i przykleiła nam jakieś karteczki do czoła. Po tym zdarzeniu zrobiła nam zdjęcia i wybiegła ze złowieszczym śmiechem, nas zostawiając z minami WTF.? Na karteczkach narysowane były karne kutasy z dopiskiem -Karny kutas za flirtowanie w miejscu publicznym.Hahaah. Po tym dziwnym zdarzeniu poszliśmy zwiedzać dalej. Oczywiście znalazło się pare ludzi którzy nas rozpoznali. Właśnie nas, nawet kiedy nie jestem już dziewczyną Malika, oni i tak mnie pamiętają. Wiele dziewczyn mówiło że mi współczują, że jestem fajną dziewczyną, na zawsze pozostane w ich sercach itp. Te ich fanki są naprawdę ganialne. Miło jest mieć takich prawdziwych fanów od serca..
Hazza to prawdziwy przyjaciel ciesze się że go mam.
-I co Weronika, jak sprawdzam się w roli przyjaciółki.?
-Hahah przyjaciółki.?
-No tak. Wiem że Stella cię opuściła i że nie znalazłaś jeszcze nikogo na jej miejsce, więc postanowiłem ci ją jakoś zastąpić.
-Hahah jesteś genialną przyjaciółką.
I dałam mu buziaka w policzek. Larry już spał, a my późnym wieczorem wracaliśmy do hotelu i rozmawialiśmy.:
-Dlaczego dałaś mu na imię Larry.?
-No bo ty i Lou to moi najlepsi przyjaciele, więc że tak powiem to wasza nagroda.
Uśmiechnął się szeroko ,wziął mnie na ręce i zaczął kręcić. Wyglądało to tak jakbyśmy byli parą czy coś. Później złapał mnie za ręke i zaczeliśmy tańczyc przy tym głośno się śmiejąc. Chciałam wtedy żeby ta chwila trwała wiecznie, niestety przeszkodził nam w tym deszcz.
-Haaaha i co teraz geniuszu.?
-Szybko do apartamentu.
-Wiesz chyba powiem dzisiaj chłopcom.
-Genialny pomysł ale teraz biegnij.
Harry z Larrym na ręcach a ja z Kudłaczem i wózkiem, musiał to być dość komiczny widok...
Bylismy cali przemoknięci, wpadliśmy do domu...
Na kanapie on obściskujący się z nią, Liam i Becka bawiący się z małą Nicole, Niall wyjadający moją nutelle, a Louis jak to Louis musiał robić coś głupiego, siedział na kanapie i gadał do zdjęcia Hazzy i ....... mojego. Troche mi go szkoda ,teraz to już muszę powiedzieć.
-Słuchajcie mam wam coś do powiedzenia,
-Zabrakło materiałów do naszych strojów.?
-Nie, co.? Nie. Więc, pamiętacie waszą przyjaciółkę Weronike.?
-To moja przyjaciółka i tylko moja. Nie mógłbym o niej zapomnieć, jest moją marcheweczką, którą kocham najbardziej na świecie.
Po jego jak i po moim policzku popłyneła łza.
-Eeem, więc nie chciałam wam tego mówić, ale Weronika to ja
-A ten dzieciak.?
-To jest mój synek i....
-I mój.
Odezwał się On, Lou spojrzał na mnie. W jego oczach można było odczytać radość a zarazem smutek...
Podbiegł do mnie i mocno przytulił, a do ucha wyszeptał:
-Weronika już nigdy mnie nie zostawiaj ,nigdy...
Wkrótce po tym skoczyła na mnie cała reszta a ich celem jak mniemam było zgniecenie mnie.
Byłam dość mokra, więc postanowiłam że pójdę się przebrać, a przy okazji także zaniose Larrusia do łożka.
Z pomocą przyszedł mi Hazza:
-Pomoge ci.
-Ja jestem ojcem, więc ja to zrobie.
Spojrzałam się na niego, on również patrzał na mnie.Miał rację był ojcem więc miał do tego prawo. Delikatnie podałam mu na ręcę chłopczyka. Wyglądał tak słodko.
Zaniósł go i powoli ułożył na łóżeczko.
-Pomóc w czymś jeszcze.?
-Jakbyś mógł, to podaj mi jego niebieskie pidżamki sa w górnej szufladzie.
Podał mi je i usiadł obok. Uważnie patrzył się jak zakładam małemu bluzeczke tak żeby go nie obudzić.
-Eeem. Mam pytanie,
-Taak.?
Cały czas rozmawialiśmy szeptem, aby przypadkiem nie zbudzić Larrego.
-Czy mógłbym spróbować założyć mu spodenki.
-Hah pewnie,.
-A mogłabys mi pomóc, bo jaa eem no ja tego zbytnio nie umiem.
-No doobra,
Złapałam jego dłonie i powoli z nim zakładałam ubranko. Szło mu dość dobrze.
-Pamiętasz, miałam rację że będziesz swietnym tatusiem.
-Taa.
-Eeej, nie smuć się wiesz jak tego nie lubie. Wiesz dobrze że teraz moge zaproponować ci jedynie przyjaźń.
-Musi mi to narazie wystarczyć. Ale ciesze się że w jakiejś części mi wybaczyłaś.
I mocno mnie.... przytulił. Nie wiedziałam początkowo jak zareagować. Lecz po chwili poczułam że strasznie mi tego brakowało i także się w niego wtuliłam.
-Eej jesteś cała mokra.?
-Haah, tak ,deszcz pada, poczekaj chwile przebiore się.
Podeszłam do szafy, hmm co ubrać? Już wiem. Wybrałam pomarańczową bluzę i grube getry z wzorami, do tego pomarańczowe podkolanówki. Poszłam do toalety i już po 10 minutach byłam gotowa. Moje czarne włosy spiełam w luźnego koka.Wyskoczyłam do pokoju,
-Łał jak szybko.
- A ile mam tam siedzieć.?
-Stephani to siedzi w łazience czasami po dwie godziny.
-hahah świetnie się dobraliście.
-Osz ty pożałujesz księżniczko.
-Taak.?
I szybko zbiegłam na dół, a on za mną.
-Harry, Lou ratujcie Malik chce ofiar. A jedną z nich mam być ja.
-Supermen Lou
- I geniusz zła Harry
-Są gotowi do obrony.
Niestety Malik był mądrzejszy i podszedł do mnie od tyłu. Złapał i podniósł do góry.
-Hahaah, Malik ty szmato pożałujesz tego.
-Jak się śmiesz tak do mnie się odzywać.
Pomachałam troche nóżkami i... walnełam go prosto w krocze.
-Hahaah, i gol.!
Wszyscy w śmiech.
-Ej czumu mi nie pomogliście.?
-Bo wiesz marcheweczko, wiedzieliśmy że ty pomocy nie potrzebujesz, jak już to raczej on.
Z góry zszedł plastik,
-Oh Zaynuś coś się stało.? Kto ci kuku zrobił.?
-Eeem, nic się nie stało.
-Naprawdę. Oj może podmuchać. Albo nie ,wiesz ja sie w nocy tobą zajmnę.
Moi chłopacy zaczeli udawać że wymiotują, a ja z Becką zaczełyśmy zwijać się na podłodze ze śmiechu.
-Dobra cicho. Co robimy dzisiaj wieczorem.?
Równo wykrzykneliśmy:
-Hard Party.
-Taak.
- To ja misiaczki ide się przebrać.
-Ale przecież to impreza w domu.?
- Ale ja nawet w domu muszę wyglądać bosko.
Harry podeszedł do mnie i do Becki i wyszeptał:
-A to jest możliwe,?
Wybuchneliśmy śmiechem, a ona udając focha poszła jak mówiła się przebrać. A my zeczeliśmy planować. Liam Becka i Lou jadą po alkohol, Harry i Niall po jedzenie. No i wyszło że ja i Malik zostajemy w domu i przygotowujemy reszte.
-Tylko mi sie tu nie pozabijać.
Powiedział Lou, który zobaczywszy nasz wściekły wzrok czym prędzej wyszedł z domu. Po chwili zeszła do nas Plastikowa Lala, Na twarzy chyba z pięć kilo tynku, który wyglądał jakby zaraz miał odpaść. Na sobie oczywiście białe kozaczki, różowa miniówka, która ledwo co zakrywa tyłek, i bluzka, w której jej piersi ledwie zipiały. Gdy ją zobaczyłam zaczełam się śmiać. Niestety nie zobaczyła tego bo Zayn zakrył mi buzię ręką.
-To co skarbki robimy,?
- Zagryski reszte mają przywieźć.
-To ja usiąde, bo dopiero co sobie paznokcie pomalowałam.
-No i gębe też.
-Że co prosze, bo nie dosłyszałam co jeszcze kotku.?
-Aparat sobie kup i nie mów do mnie kotku bo ci te tłuste kłaki z łba powyrywam.
-Dobra, zacznijmy to robić dziewczyny i nie kłóćcie się.....

30 minuut później...
Jak ja jej nie nawidze, przecież jak takie coś mogło się urodzić. Ona pewnie do tej pory zastanawia się jak to jest myśleć. Przestałam się tym przejmować i postanowiłam się dzisiaj świetnie bawić.
Wódka, whiski, piwa... Od wyboru do koloru. Oczywiście nie mogłam dużo wypić, przecież na górze śpi moje dziecko, tak samo miała Becka. Z Becką świetnie się rozumiałyśmy, zostałyśmy przyjaciółkami, oczywiście najlepszą psiapsiółą był Hazza o tym nie mogłabym zapomnieć.
Usiadłam obok Nallerka,:
-O weronika nie uważasz że ta czekolada z orzechami jest bardzo męska, aż się podniecać zacząłem.
-A ,taa pewnie.
I czym prędzej odeszłam od spitego Horanka. Postanowiłam że teraz podejde do mojego Lou, siedział z jakąś książką i cały czas śmiał się coraz to głośniej.
-Co ty tutaj porabiasz.?
-Wspominam najwspanialsze chwile w moim życiu.
-Aaa, wtedy jak zołożyliście zespół.?
-Nie. Wtedy jak poznaliśmy ciebie.
-Ooo. Dziękuje. Kochany jesteś.
I mocno się do siebie przyluliśmy.
-Pokaż co tam masz.;P
I zaczeliśmy oglądać album z naszymi zdjęciami. Był dość gruby...
Były tam zdjęcia, praktycznie od poczętku naszej przyjaźni. Czyli Lou miał racje najwspanialsze chwile mojego życia, naszego życia....
Po obejrzeniu zdjęć poszłam do Harolda, który smutny stał na tarasie.
-Coś się stało.?
-O, nie nic tak tylko rozmyślam.
-A o czym.?
-A nieważne.
-Wążne, ważne. Przyjaciółki mówią sobie o wszystkim.
Spojrzał swoimi zielonymi oczyskami w moje i zaczął opowiadać.:
-Więc myśle o tym jak to by było gdybym był z tobą, gdyby to było moje dziecko Jakby w końcu spełniło się to o czym teraz marze, śnie.
-Czyli.?
-Czyli, jakbyśmy się jednak pocałowali. Gdybym to ja rozkochał ciebie w sobie a nie on. Ja widze że ty go ciągle kochasz. I wiem że nawet ja tego niestety nie zmienie.
Spojrzałam w jego śliczne, a teraz smutne zielone oczy i zaczełam patrzeć na niego inaczej niż zazwyczaj. Nie jak na przyjaciela, tylko jak na.... chłopaka. I postanowiłam że spełnie jego marzenie, pocałowałam go. On odwzajemnił pocałunek, trwaliśmy w tym magicznym polączeniu. Dopóki....

...

-Mamo co ty tutaj robisz, gdzie ja jestem.?
-Jak to gdzie w domu. Wstawaj ,bo do szkoły się spóźnisz...





Bardzo was przepraszam że tak długo nie dodawałam rozdziałów, ale niestety jak to w szkole bywa mam dość sporo nauki. Dlatego oto troche dłuższy rozdział.Myśle że przez tą przerwe nie przestaniecie mnie czytać i nadal bedziecie komentować moje wpisy. Kolejny rozdział dodam jak będzie powiedzmy 12 komentarzy, wierze że wam się uda..
Dziękuje że czytacie moje opowiadanie jesteście naprawde świetne...
  • awatar This one moment...: Och Dzagodo w końcu zdolalam wpasc... Hehehe, jesteś podłącza wiesz ? I coś czuje, że masz to po mnie ;* Hehehe, wiesz ile ludzi chce ci teraz skopac tyłek? Podla ty! Dodawane szybko następuje !!! ;* ;) Sorki za błędy ale pisze na komórce a to trochę wkurzajace.... ;*
  • awatar Gość: Świetny.;*
  • awatar Gość: Aww <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 

;D

Wieem że jest juz ponad 10 komentarzy, ale niestety nie dam rady dodac dzisiaj rozdziału.
Ale za to obiecuje wam dłuugiego jutro;D
Dziekuje za komentarze, kocham ;*;D

Baśka I jeżeli to czytasz wiedz że już jutro zaczynamy nasza sonde szkolna , więc przygotuj się.;D
A i jutro robimy Adamkowi tego kebaaba;D
Udaa nam sie, zobaczysz;D